Bierzemy kilka dużych i dojrzałych pomidorów „malinowych” i robimy sos

najlepsza pizzeria na mazowszu

Bierzemy kilka dużych i dojrzałych pomidorów „malinowych” (dużo miąższu, mało pestek). Nacinamy skórkę każdego pomidora i zanurzamy je (pomidory – nie skorki) we wrzącej wodzie na około minute. Potem obieramy ze skory i kroimy na małe kawałki.

Na głębokiej, grubej patelni, rozgrzać 2-3 łyżki oliwy (najlepiej „na oko”, tak by solidnie pokryć dno patelni). Gdy jest już bardzo gorąca (otwarta łapkę zniżamy nad tafle oliwy i czujemy… uwaga! sucha łapkę!), dodajemy pomidory i… smażymy…

Jak się już trochę „porozpadają”, dodajemy posiekany czosnek (tyle ząbków, co pomidorów i niech Pan Bóg broni przed suszonym substytutem czosnku) oraz zestaw ziołowy (czyli po czterech szczyptach lub około łyżeczce: cząbru, tymianku, majeranku, oregano, bazylii, rozmarynu, świeżo zmielonego pieprzu). Ważne: zioła najlepiej świeże, jeśli jednak suszone – to koniecznie rozkruszamy je przed dodaniem.

Dalej smażymy, mimo to, ze wsio bulgoce jakby się gotowało… 🙂 Dodajemy pół szklanki białego wina, cukier i dusimy (zmniejszając drastycznie gaz) mieszając, aż niepotrzebne płyny odparują, by sos był gesty… (jakieś 5-8 minut). Dodajemy również łyżeczkę cukru i łyżeczkę soli…

Próbujemy… z drewnianego sztućca… i mniam…