Jasiu jest strażakiem i bardzo lubi kebab z Oazy w Kałuszynie

Jasiu jest strażakiem i jedzie gasić blok:
– Wy wejdźcie na górę i rzucajcie mi ludzi, ja będę ich łapał.
– Dobra
Rzucają mu 1 złapał i położył, 2 to samo.
W końcu rzucają murzyna.
Jasiu go nie złapał i krzyczy:
– Spalonych nie rzucajcie!

Są trzy sklepy.
Jeden jest Polaka, drugi Ruska i trzeci Niemca.
Do sklepu Ruska przychodzi diabeł i mówi:
– Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję.
Rusek szuka ale nie znalazł, więc go zabił.
Następnie idzie do Niemca i mówi:
– Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję.
Niemiec szuka, ale też nie znalazł, więc go zabił.
Idzie do Polaka i mówi:
– Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję.
Polak myśli i w końcu mówi do diabła:
– To choć ze mną na chwile.
Zaprowadził go do piwnicy, zgasił światło i mówi:
– Widzisz coś?
– Nihuja
– To bierz 3 kilo i spie**alaj!

 

Szło dwóch drogą i szukało dobrego kebaba

Idzie upity pijak chodnikiem, a niedaleko przed nim idzie kulawy.
Pijak nie chce, żeby kulawy wiedział, że jest upity, a kulawy nie chce, żeby pijak wiedział, że jest kulawy.
Kulawy mówi:
– Ale dziury są w tym chodniku!
Pijak slalomem:
– Tak, dlatego staram się je omijać!

Małgosia siedzi z Jasiem na Polanie.
Po pewnym czasie Małgosi się znudziło to siedzenie, więc zapytała Jasia:
– Może w coś zagramy?
Jaś na to:
– Zagrajmy w głuchy telefon.
– Ale jak w to się gra.
– To proste, Ty leżysz, a ja wykręcam Ci numerek.

 

Nasza pizza jest w pełni zgodna z normami UE

Rok 1999. Komisja Europejska postanowiła wybudować bramę w trzecie tysiąclecie, jako symbol coraz ściślejszych więzi łączących państwa członkowskie.
Wyłoniono podkomisję do przeprowadzenia przetargu, ogłoszono przetarg.
Do wykonania bramy zgłosiło się trzech oferentów: Turek, Niemiec i Polak.
Pierwszy ofertę przedstawił Turek: brama solidna, projekt kompletny, koszt: 6.000 euro.
Drugi był Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, podobne wykonanie, cena wyniosła 10.000 euro.
Komisja pyta:
– Czemu aż 10.000?
– Solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały, solidne niemieckie wykonanie, a to kosztuje.
Ostatni był Polak, który przedstawił projekt bardzo podobny do obu poprzednich, ale cena wynosiła 56.000 euro.
Członkowie komisji przetargowej o mało nie spadli z krzeseł, a po chwili pytają:
– Skąd wzięła się taka wielka kwota.
– 25.000 euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo przecież ktoś te bramę musi postawić.

Najprostsza droga do nieba przez jedzenie

Była sobie para z 60-letnim stażem małżeńskim. Nie byli bogaci, ale dawali sobie radę, ostrożnie gospodarując pieniędzmi. Mieli po 85 lat, ale byli dobrego zdrowia, głównie dzięki żonie, która przez ostatnią dekadę kładła wielki nacisk na zdrowe jedzenie i ćwiczenia. Z pewnością żyliby jeszcze długo, jednak podczas podróży rozbił się ich samolot.
Tak więc trafili do nieba. Stanęli przed niebiańskimi wrotami, a św. Piotr wprowadził ich do wewnątrz. Zabrał ich do pięknego dworku, umeblowanego w złoto i jedwabie, z pięknie wyposażoną kuchnią i wodospadem w głównej łazience. Zobaczyli służącą, wieszającą ich ulubione ubrania w szafie. Westchnęli oszołomieni, gdy Piotr powiedział:
– Witamy w niebie. To będzie teraz wasz dom.
Staruszek zapytał Piotra, ile to wszystko będzie kosztować.
– Ależ, nic – odpowiedział Piotr. – Pamiętajcie, to nagroda, którą otrzymujecie w niebie za wasze życie na ziemi.
Staruszek wyjrzał przez okno i zobaczył wielkie pole golfowe, wspanialsze niż jakiekolwiek na ziemi.
– A jakie tam są opłaty? – mruknął.
– To jest niebo – odpowiedział św. Piotr. – Tu możesz grać codziennie za darmo.
Potem udali się do klubu i zobaczyli obficie zastawiony stół, z każdą kuchnią, jaką sobie można wymarzyć. Staruszek patrzył na owoce morza, steki, egzotyczne desery i przeróżne rodzaje napojów.
– Nawet nie pytaj – św. Piotr uprzedził staruszka. – To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie się.
Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę.
– Dobrze, a gdzie są nisko tłuszczowe, niskocholesterolowe potrawy i bezkofeinowa kawa? – zapytał.
– To jest najlepsza część – odpowiedział św. Piotr. – Możecie jeść i pić ile chcecie i nigdy nie będziecie grubi ani chorzy. To jest niebo!
Staruszek wciąż nie dowierzał.
– Żadnej gimnastyki, aby to zgubić? – zapytał.
– Nie, chyba że chcecie – odpowiedział Piotr.
– Nie ma badania poziomu cukru ani ciśnienia krwi ani…
– Już nigdy. Wszystko, co tu robicie, ma wam sprawiać radość.
Staruszek spojrzał na żonę i powiedział:
– Ty i te twoje durne otrębowe płatki! A mogliśmy tu być już dziesięć lat temu!

Relacja na żywo z meczu Legia Warszawa – Lech Poznań

Relacje LIVE – mecz Legia Warszawa – Lech Poznań 01.10.2017 godzina 18.00

Ponad 36 tysięcy kibiców obejrzy w Poznaniu mecz piłkarskiej ekstraklasy Lech – Legia Warszawa. Gospodarze do tego prestiżowego spotkania przystąpią pod wodzą drugiego trenera Rene Pomsa, bowiem Komisja Ligi zawiesiła na dwa mecze Nenada Bjelicę.  Chorwacki szkoleniowiec podczas ostatniego meczu we Wrocławiu przeciwko Śląskowi wdał się w dyskusję z sędzią technicznym oraz drugim trenerem Śląska Wrocław Kibu Vicuną. Jeszcze przed przerwą opiekun „Kolejorza” został odesłany przez Pawła Gila na trybuny. Komisja Ligi była dość surowa dla Bjelicy, który dwa najbliższe spotkania, w tym niezwykle prestiżowe z Legią, obejrzy z trybun.
Trener na konferencji przedmeczowej nawiązał do sytuacji sprzed tygodnia. Jak przyznał, często na wydarzenia na boisku reaguje emocjonalnie, ale też zawsze ma szacunek do sędziów.
„Moja komunikacja jest czasami nerwowa, może i agresywna, ale nigdy nikogo nie obrażam, zawsze mam szacunek do sędziów. Ja spytałem tylko, dlaczego ostre wejście na Macieju Makuszewskim nie zostało potraktowane jako faul. Mimo to wysoko oceniam poziom sędziowania w Polsce. Pracowałem we Włoszech i Austrii, więc mam porównanie. Im też zdarzają się błędy, tylko, że jak my je popełniamy, to lądujemy na trybunach” – powiedział szkoleniowiec.
Bjelica przyznał, że ma taki, a nie inny styl prowadzenia zespołu w trakcie meczów.
„Ja po prostu gram z drużyną, tak jak Jose Mourinho, Antonio Conte czy Diego Simeone. Tylko czasami nie rozumiem, dlaczego czasami nie mogę. Słyszałem opinię o sobie +bałkańska krew+. Tylko, że Conte jest Włochem, Simeone Argentyńczykiem a Mourinho Portugalczykiem” – stwierdził.
Lechitów w niedzielę i w kolejnym spotkaniu przeciwko Jagiellonii Białystok poprowadzi jego asystent Rene Poms. Bjelica o ten aspekt niedzielnego meczu jest akurat spokojny.
„On jest moim asystentem od pięciu lat. Wie, co ja myślę w danym momencie, jak chcemy grać, jakie zmiany przeprowadzić. Mamy zawsze różne warianty w zależności od tego, w jakim kierunku mecz się potoczy. Mam 100 procent zaufania do niego, wiem, że doskonale wywiąże się ze swojej roli. Jedynie sędzia Szymon Marciniak może mieć trochę problemów, bo Rene jest bardziej nerwowy niż ja” – zażartował szkoleniowiec.
Bjelica poznał już, czym dla poznańskiego klubu i jego kibiców są mecze z Legią. Porównał je do spotkań w lidze chorwackiej pomiędzy Dinamem Zagrzeb a Hajdukiem Split.
„W tym przypadku Dinamo to Legia, bo jest to bogatszy klub” – zaznaczył.
Lechici w ostatnich meczach grali poniżej możliwości. W trzech spotkaniach zdobyli cztery punkty, lecz zdobyli w nich tylko jedną bramkę. Nie tylko skuteczność zespołu pozostawia wiele do życzenia, lecz również sam styl.
„Nasza gra nie wyglądała tak, jakbyśmy chcieli. Nie byłem zadowolony, także ze spotkania z Koroną Kielce, który wygraliśmy. Wszyscy dobrze o tym wiemy, że to nie był nasz poziom. Ja mówiłem, że zagraliśmy słabo, ale wciąż byliśmy liderem. Może nie każdy to zrozumiał” – analizował Bjelica.
„Kolejorz” stracił fotel lidera po porażce we Wrocławiu (0:2), ale Chorwat uważa, że można czasami znaleźć pozytywy w przegranych meczach.
„Porażki czasami nie są złe, jeśli czegoś uczą. Wierzę, że drużyna wyciągnie dobre wnioski.
Wygraliśmy z Koroną, ale nic z tego nie wynieśliśmy, chociaż dokładnie analizowaliśmy ten mecz” – skomentował.
Pojedynki Lecha z Legią na stadionie przy ul. Bułgarskiej zwykle wypełniają stadion do ostatniego miejsca. Gdy oba zespoły grały ze sobą w kwietniu tego roku, biletów nie było już dwa tygodnie przed spotkaniem. Teraz wejściówki są jeszcze dostępne, a klub niedawno poinformował, że mecz obejrzy co najmniej 36 tysięcy widzów.
Mecz Lecha z Legią rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 18.00. Relacja Lech – Legia