Pewien sprzedawca w sklepie co ranek zaczynał prace od kebaba

Pewien sprzedawca w sklepie bardzo nie lubił chińczyków.
Pewnego dnia do sklepu wchodzi chińczyk i mówi:
– Dzień dobry
– Dzień dobry – odpowiedział wkurzony sprzedawca
– Ja chcieć kupić pedigri pal dla mój pies.
– Nie sprzedam Ci tego pedigri jak nie przyjdziesz z psem.
– Ale Ja nie chodzić z pies w sklep
– To Ci nie sprzedam!
Zły Chińczyk poszedł po psa i kupił to pedigri.
Na drugi dzień przychodzi i mówi:
– Ja chcieć kupić whiskas dla mój kot
– Nie sprzedam Ci jak nie przyjdziesz z kotem.
– Ale ja nie chodzić z kot na zakupy
– To Ci nie sprzedam.
Jeszcze bardziej zły Chińczyk poszedł po kota i kupił ten whiskas.
Na trzeci dzień przychodzi z papierową torebką i mówi:
– Pan włożyć tu ręka
– A po co?
– No pan włożyć
Sprzedawca włożył a Chińczyk do niego:
– Pomacać
– No
– Ciepłe?
– Ciepłe
– Miękkie?
– Miękkie
– Ja chcieć kupić papier toaletowy!

Kowalski był producentem gwoździ.
Poszedł do agencji reklamowej, aby ta zrobiła mu reklamę.
Po tygodniu miał się zgłosić co też uczynił.
Przychodzi i puszczają mu projekcję.
Golgota, na krzyżu Jezus, a obok niego napis:
„Gwoździe Kowalskiego przebiją wszystko”.
Kowalski obrażony mówi:
– Panowie, to nie może tak być. Zróbcie coś innego.
Zgodzili się i kazali przyjść za tydzień.
Po tygodniu Kowalski znowu pojawia się w agencji, a tam:
Golgota, Jezus przybity do krzyża i napis:
„Gwoździe Kowalskiego utrzymają wszystko”.
No to Kowalski się zdenerwował i z oburzeniem krzyczy:
– Paniewie, ja jestem człowiek religijny i w mojej reklamie nie może być Jezusa. Koniec i kropka.
Zgodzili się i kazali przyjść za tydzień.
Po tygodniu Kowalski pojawia się i po raz 3 puszczają mu reklamę:
Golgota, pusty krzyż i napis:
„Gdyby użyli gwoździ Kowalskiego to by nie uciekł”

 

Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *